Zew – historia nieznana – część I. Do 1939 roku

W ciągu 96 lat istnienia Zewu wiele było wydarzeń ciekawych, często sensacyjnych, którymi żyła cała miejscowość, a czasami nawet całe Zagłębie. Czas płynie nieubłaganie i wiele wydarzeń zaciera się w ludzkiej pamięci. W tym artykule chcę Wam przedstawić kilka faktów, ciekawostek z najdawniejszej historii naszego klubu. Zapraszam  do lektury 🙂


 

1933  Nowe boisko Zewu

W tym roku miną 82 lata od wydarzenia jakże istotnego dla klubu. W maju 1933 oddano do użytku nowe boisko Zewu, czyli… to na którym do dzisiaj gramy. Dziennik „Polonia” z dnia 09.05.1933 informował:

„NOWE BOISKO SPORTOWE W ZAGŁĘBIU. Zarząd podokręgu w Zagłębiu przyjął nowe boisko piłkarskie T.S.  Zew w Niemcach, uznając go jako zdatne do rozgrywek wszystkich klas.”

Przez ponad 30 lat służyło klubowi w niezmienionym stanie, aż w latach 60-tych przeprowadzono jego rozbudowę. Zbudowano wówczas budynek klubowy oraz trybuny, które wyburzono dopiero w 2013 roku. Uroczyste otwarcie nastąpiło 22.07.1966.  W roku 1981 dobudowano korty tenisowe, myślano o budowie hali dla siatkarzy, czego niestety nie udało się zrealizować. Warto wspomnieć o pierwszym boisku Zewu, które mieściło się nieopodal dzisiejszego pomnika – grobu żołnierzy radzieckich, na łące po lewej stronie drogi do tzw. "kamienic".


 

1937  Ekstraklasa na Niemcach

04.04.1937 roku miało "na Niemcach" miejsce wydarzenie, jakiego nie było nigdy wcześniej, ani później. Na mecz przyjacielski, jak to wtedy nazywano, zjechał przedstawiciel piłkarskiej Ekstraklasy – Dąb Katowice. Oddajmy głos sprawozdawcy "Expresu Zagłębia" obecnemu na meczu:

"Na Niemcach w obecności około 3000 widzów odbył się ciekawy mecz towarzyski pomiędzy katowickim Dębem a Zewem. Gra stała na wysokim poziomie. Zew rozegrał niewątpliwie swój najlepszy mecz, przegrywając po wyrównanej walce w stosunku 0:1 (0:1). W Dębie wspaniale zagrywała pomoc z Dytką na czele"

I właśnie o w/w zawodniku kilka słów.  Najważniejsza postać drużyny katowickiej, jeden z najlepszych w Polsce pomocników okresu międzywojennego, reprezentant Polski w latach 1935-1939 – Ewald Dytko. Urodzony w 1914 roku w Załężu, od początku kariery piłkarskiej związany był z Dębem Katowice. Do reprezentacji został powołany w roku 1935, jako gracz de facto II ligowy (Dąb grał wówczas w A klasie, czyli na drugim poziomie rozgrywek)

 

174059_ori_ewald_dytko

Od tego czasu aż do wybuchu wojny był podstawowym graczem reprezentacji, w której zagrał 25 razy. Brał udział we wszystkich najważniejszych meczach kadry: w 1936 z Niemcami 1:1, wszystkich meczach Polski na Igrzyskach Olimpijskich w 1936 roku, 1937 z Jugosławią 4:0 w eliminacjach MŚ, legendarnym meczu z Brazylią 5:6 na mundialu we Francji w 1938 czy zwycięstwie nad wicemistrzem świata, Węgrami 4:2 w 1939.  Dla naszego klubu ten mecz był jedynym w którym grał przeciwko nam aktualny reprezentant kraju.


 

1937 Afera Guta

Sezon 1936/37 w wykonaniu Zew był znakomity. W 14 meczach odnieśliśmy 12 zwycięstw, raz remisując i raz przegrywając. Zew zajął pierwsze miejsce i awansował do A klasy. Po zakończeniu sezonu jednak działacze TS Sosnowiec, czyli zespołu który zajął drugie miejsce, wnieśli zarzuty przeciwka Zewowi, że zawodnik Zewu Józef Gut grał nieprawnie i domagali się odebrania 8 punktów za mecze w których zawodnik wystąpił. Oczywiście chodziło im o to , że nie awansowali do A klasy i szukali wszelkich sposobów żeby awans wywalczyć przy zielonym stoliku. Zawodnik Józef Gut grał w Zewie od 4 lat i został potwierdzony przez podokręg Sosnowiec do gry. Łatwo wyobrazić sobie zdziwienie w Zewie, kiedy okazało się,  że zawodnik ten w 1933 roku w czasie przyjścia do Zewu podał fałszywe imię. W rzeczywistości miał na imię Berthold i był zgłoszony przez KS Kresy Chorzów w Śląskim OZPN. Wydział gier i dyscypliny orzekł ukaranie Zewu odjęciem 8 punktów i w efekcie tego Zew spadł na 3 pozycję, a awans wywalczyło TS. Decyzja WGiD nie zakończyła jednak sprawy, a zaczęła zamieszanie równe temu, które towarzyszyło wyłonieniu mistrza A klasy w sezonie 1938/39 (o tym piszę tu: www.zew-kazimierz.pl/pilka-nozna-sosnowiec-1938-1939/)

Zew oczywiście odwołał się od decyzji WGiD do zarządu podokręgu. Ten jednak utrzymał decyzję WGiD i policzył, że Zewowi trzeba odjąć jednak 7 a nie 8 punktów.  Po prostu w WGiD ktoś nie zauważył, że jeden z tych meczów (z RKS Czarni) zakończył się remisem – to dobrze świadczy o rzetelności postępowania w tej sprawie. Zew odwołał się więc do Okręgu w Częstochowie. OZPN uchylił decyzję podokręgu i oddał Zewowi punkty. Zawodnika Guta ukarano 4 miesięcznym zawieszeniem, nie stwierdzono jednak winy klubu w tej sprawie. Tymczasem TS Sosnowiec odwołał się od decyzji OZPN do PZPN, co ciekawe, nie zrobił tego podokręg, który uznał sprawę za zamkniętą.

W tabeli znowu się wszystko wyjaśniło: 1. Zew i awans 2. TS Sosnowiec i baraż z Cynkownia Będzin o awans. Pierwszy mecz wygrała Cynkownia 3:1 w rewanżu lepszy był TS wygrywając 6:2. Kiedy szykowano się do 3 meczu, przyszła decyzja podokręgu o powiększeniu A klasy w związku z czym awansowały: z gr 1 Orzeł Bobrowniki i Cynkownia, z gr. 2 Zew i TS. Drużyny z trzecich miejsc, czyli RKS Czarni Sosnowiec i Cyklon Rogoźnik mieli rozegrać baraż o ostatnie wolne miejsce. Kiedy obie drużyny szykowały się do decydującej rozgrywki, którą wyznaczono na 29.08.1937, 26.08 1937 przyszło pismo z PZPN, który zdecydował o … odebraniu Zewowi 7 punktów, a zawodnika Guta ukarał rocznym zawieszeniem. Tydzień przed rozpoczęciem nowych rozgrywek wciąż nie było wiadomo który zespół zagra w A klasie. Czarni awansowali bezpośrednio, a Zew rozgrywał baraż z Cyklonem. Na neutralnym boisku w Będzinie lepszy okazał się ZEW i awansował do A klasy. W rozgrywkach znowu spotkaliśmy się z TS Sosnowiec. Nikogo nie trzeba było mobilizować na tego przeciwnika – jesienią wygraliśmy u siebie 2:0 a wiosną 1938 w Sosnowcu 3:2. O tzw. "Aferze Guta" było głośno w całym Zagłębiu i w sumie była ona jedną wielką kompromitacją władz piłkarskich. Ale… z naszego punktu widzenia najważniejszy był awans.


1939 Ucieczka Rosenberga

Wiosną roku 1939 wojna zbliżała się wielkimi krokami. Podsycane przez prasę nastroje antyniemieckie coraz częściej dochodziły do głosu. Mieszkańcy pochodzenia niemieckiego, których wówczas nie brakowało w Zagłębiu, coraz częściej spoglądali w kierunku zachodniej granicy. A że granica był niedaleko…

W czerwcu 1939 opinia publiczna w Niemcach i w całym Zagłębiu była zbulwersowana ucieczką jednego z czołowych zawodników naszego klubu – Alfreda Rosenberga. Należał on do najlepszych strzelców Zewu, szczególnie przeszedł do historii klubu w meczu z Hakoachem Będzin w maju 1938, kiedy to strzelił w jednym meczu 5 bramek. Oto co pisał na ten temat Expres Zagłębia w czerwcu 1939:

Gracz „Zewu” – Rozenberg zbiegł do Niemiec

Ostatnio zbiegł przez zieloną granicę do Niemiec gracz I-ej drużyny A klasowego Zewu z kol. Niemce – Alfred Rozenberg. Otrzymał on podobno posadę w Berlinie, gdzie mieszka jego krewny. Rozenberg pozostawił w Zagłębiu żonę i córkę. W międzyczasie przyszło od uciekiniera kilka listów do żony, w których Rozenberg zaznacza iż powodzi mu się całkiem nieźle, ale tęskni za rodziną i niczym nieskrępowaną atmosferą panującą w Polsce. Między wierszami wyczytać można iż Rozenberg nosi się z myślą ucieczki z hitlerowskiego raju”

Alfred Rosenberg w Zewie grał prawdopodobnie od 1937 lub 1938 roku. Jeszcze kwestia pisowni nazwiska: Rosenberg było podawane we wszystkich sprawozdaniach z meczów, natomiast Rozenberg jedynie w artykule o ucieczce. Nie są znane dalsze losy Rosenberga, ale biorąc pod uwagę niedługi wybuch wojny, wątpliwe jest czy wrócił jeszcze do Polski.

(jac:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.